Zabiegi

Nici liftingujące — APTOS vs PDO vs PLLA — porównanie

mgr Anna Wojciechowska · · 8 min czytania
Nici liftingujące PDO w sterylnym opakowaniu medycznym

Nici liftingujące to jedno z najczęstszych pytań, jakie słyszę na konsultacji od pacjentek po czterdziestce. Każda z nich przychodzi z jedną prośbą: „proszę mi powiedzieć, które nici są najlepsze”. I za każdym razem muszę zacząć od tego samego zastrzeżenia — nie ma jednego typu nici, który działa na każdą twarz. To, co sprawdzi się u jednej kobiety, u drugiej będzie stratą pieniędzy. W tym artykule pokażę Wam trzy najpopularniejsze materiały — PDO, PLLA i APTOS — oraz wyjaśnię, jak kosmetolog informuje, a lekarz wykonuje.

Od razu uprzedzam — w moim gabinecie Beauty Centrum nie zakładam nici. Zabieg wykonuje lekarz medycyny estetycznej, najczęściej dermatolog lub chirurg plastyczny, a ja prowadzę konsultację wstępną, edukuję pacjentkę o materiałach i kieruję do specjalisty. Na tym polega moja rola kosmetologa — pomóc podjąć świadomą decyzję, nie zastąpić lekarza.

Czym są nici liftingujące i jak działają

Nici liftingujące to cienkie, wchłanialne włókna, które lekarz wprowadza pod skórę przez mikroponakłucia igłą lub kaniulą. Ich zadaniem jest mechaniczne uniesienie opadających tkanek — policzków, owalu twarzy, szyi — oraz pobudzenie skóry do produkcji nowego kolagenu w miejscu, gdzie nić się znajduje. Po kilku miesiącach materiał się rozpuszcza, a w tkance pozostaje naturalne rusztowanie kolagenowe, które podtrzymuje efekt znacznie dłużej niż fizyczna obecność samej nici.

W mojej praktyce gabinetowej widzę, że pacjentki mylą nici z liftingiem chirurgicznym albo z kwasem hialuronowym. Nici nie są ani jednym, ani drugim. Nie wycinają skóry, nie usuwają nadmiaru tkanek i nie wypełniają ubytków objętości. Robią coś pośredniego — napinają to, co już jest, i stymulują biologię skóry. Dlatego najlepsze efekty widać u pacjentek 40–55 lat, u których opadanie owalu jest wyraźne, ale skóra ma jeszcze dobrą jakość i potencjał regeneracyjny.

Nici PDO — polidioksanon, najdelikatniejszy wariant

PDO (polidioksanon) to materiał najdłużej obecny w medycynie estetycznej. Pierwotnie używano go w chirurgii jako szwów wewnętrznych, dopiero później przeniesiono go do estetyki. Rozpuszcza się w tkance w ciągu 6–9 miesięcy, a stymulacja kolagenu trwa kolejne 3–6 miesięcy po całkowitym wchłonięciu. W praktyce oznacza to, że efekt utrzymuje się około 12–15 miesięcy od założenia, choć sama nić fizycznie znika wcześniej.

Nici PDO występują w trzech głównych odmianach. Pierwsza to nici mono — gładkie, cienkie włókna, które działają głównie biorewitalizacyjnie. Lekarz zakłada ich kilkadziesiąt w układzie siatki, a ich zadaniem jest pobudzenie kolagenu, a nie mechaniczne uniesienie. Druga odmiana to nici screw (skręcone), które mają nieco większy potencjał napinający. Trzecia i najciekawsza to nici cog — z haczykami, które chwytają tkankę i fizycznie ją unoszą. To właśnie one dają efekt liftingu owalu, którego szuka większość pacjentek.

Dla kogo PDO? Na konsultacji zwykle pytam o wiek, stan skóry i oczekiwania. PDO polecam pacjentkom 38–48 lat z lekkim opadaniem owalu, dobrą gęstością tkanki i bez nadmiaru skóry. To materiał wybaczający, bezpieczny, o krótkim okresie rekonwalescencji. Ceny w 2026 roku oscylują w przedziale 1500–3500 zł za strefę — zależnie od liczby nici i regionu.

Nici PLLA — kwas polimlekowy, stymulacja długoterminowa

PLLA (kwas polimlekowy, poli-L-lactic acid) to materiał znany z biostymulatorów typu Sculptra. W formie nici działa podobnie — wywołuje kontrolowaną reakcję zapalną w tkance, która pobudza fibroblasty do produkcji nowego kolagenu typu I. Sama nić wchłania się wolniej niż PDO, bo 9–12 miesięcy, a efekt stymulacji kolagenowej utrzymuje się nawet 18–24 miesięcy.

Wadą PLLA jest to, że efekt nie jest natychmiastowy. W mojej praktyce widzę, że pacjentki po nićach PDO cog wychodzą z gabinetu z wyraźnie uniesionym owalem, a po nićach PLLA przez pierwsze 6 tygodni nie widzą prawie nic. Dopiero po 2–3 miesiącach kolagen zaczyna się budować i zarys twarzy się poprawia. To wymaga cierpliwości i zaufania do lekarza, który wykonuje zabieg.

PLLA polecam pacjentkom, które szukają długoterminowej poprawy jakości skóry, a nie szybkiego liftingu. Cena w 2026 to zwykle 2500–4500 zł za strefę. Warto pamiętać, że PLLA może dawać guzki w miejscu wkłucia, jeśli lekarz źle dobierze głębokość — dlatego w tym przypadku wybór specjalisty z doświadczeniem ma szczególne znaczenie.

Nici APTOS — mocny efekt mechaniczny, dłuższa trwałość

APTOS to marka gruzińsko-rosyjska, historycznie pierwsza, która wprowadziła nici z haczykami dwukierunkowymi (dwustronnymi). Ich konstrukcja pozwala na znacznie silniejsze mechaniczne uniesienie tkanek niż w przypadku klasycznych nici cog PDO. Materiał najczęściej stosowany w APTOS to kopolimer kaprolaktonu z kwasem polimlekowym, który wchłania się 12–18 miesięcy, a efekt stymulacji kolagenowej trwa nawet 24–30 miesięcy.

Nici APTOS są zakładane z innej koncepcji niż PDO. Lekarz często stosuje je w technice Light Lift — kilka długich nici z haczykami dwustronnymi, które przesuwają tkankę w pożądanym kierunku. Pacjentka wychodzi z gabinetu z bardzo wyraźnym efektem uniesienia, niemal porównywalnym do minichirurgii, ale bez skalpela i bez blizn.

Kompromis jest taki, że APTOS to materiał mocno ingerujący w tkankę. Ryzyko powikłań — asymetrii, widocznych nici pod skórą, przedłużonego obrzęku — jest wyższe niż przy PDO. Dlatego zabieg zawsze wykonuje doświadczony lekarz medycyny estetycznej, nigdy kosmetolog. Cena w 2026 roku to zwykle 4000–8000 zł za pełen zabieg twarzy.

PDO vs PLLA vs APTOS — zestawienie praktyczne

Najprostsze porównanie wygląda tak. PDO to dobry wybór na pierwsze doświadczenie z nićmi, dla pacjentki młodszej, z delikatnym opadaniem. Rozpuszcza się w 6–9 miesięcy, efekt trwa około roku. PLLA to wybór dla kogoś, kto ceni jakość skóry nad natychmiastowy efekt — wchłanianie 9–12 miesięcy, efekt biostymulacji do dwóch lat. APTOS to opcja dla pacjentki z wyraźnym opadaniem owalu, która chce mocnego mechanicznego uniesienia — rozpuszczanie 12–18 miesięcy, efekt do 2,5 roku.

W mojej praktyce widzę też, że wiele gabinetów łączy materiały. Lekarz może założyć nici APTOS na główne wektory uniesienia, a dookoła uzupełnić je siatką nici PDO mono do poprawy jakości skóry. Takie podejście daje najpełniejszy efekt, ale zwiększa koszt — pełen zabieg kombinowany potrafi kosztować 8000–12000 zł.

Przeciwwskazania i ograniczenia

Niezależnie od materiału, nici liftingujące mają podobny zestaw przeciwwskazań. Nie zakłada się ich u pacjentek w ciąży i karmiących, przy czynnych chorobach autoimmunologicznych, w trakcie leczenia onkologicznego, przy zaburzeniach krzepnięcia i infekcjach aktywnych w okolicy zabiegu. Osobną grupę przeciwwskazań stanowią osoby z bardzo cienką skórą, u których nici mogą być widoczne pod powierzchnią, oraz te z silnym wiotczeniem tkanki — w ich przypadku lifting chirurgiczny da lepszy efekt niż jakiekolwiek nici.

Na konsultacji zwykle pytam też o zabiegi planowane w przyszłości. Nici mogą utrudnić późniejsze zabiegi laserowe czy radiofrekwencję inwazyjną, bo energia laserowa może oddziaływać na materiał pod skórą. Dlatego jeśli pacjentka rozważa lifting chirurgiczny w perspektywie 2 lat, lepiej nie zakładać nici — nie przyniosą długofalowej korzyści.

Jak przygotować się do zabiegu i czego oczekiwać

Tydzień przed zabiegiem pacjentka odstawia leki przeciwzapalne niesteroidowe (ibuprofen, kwas acetylosalicylowy), ogranicza alkohol i unika zabiegów peelingujących. W dniu zabiegu skóra musi być czysta, bez makijażu, bez kremów. Lekarz wykonuje zabieg w znieczuleniu miejscowym — kremem EMLA lub infiltracyjnie lidokainą. Sam zabieg trwa 45–90 minut w zależności od liczby nici.

Po zabiegu przez 7–10 dni obowiązuje reżim. Bez masowania twarzy, bez snu na boku, bez intensywnego wysiłku fizycznego, bez sauny i basenu. Mimika ograniczona — to znaczy, że pacjentka unika szerokiego śmiechu, ziewania, żucia twardego jedzenia. Obrzęk i lekkie siniaki są normalne przez 3–5 dni. Pełen efekt widoczny po 4–6 tygodniach, kiedy tkanka się ułoży i uspokoi reakcja zapalna.

W moim gabinecie po zabiegu u lekarza zapraszam pacjentkę na serię zabiegów pielęgnacyjnych — delikatną mezoterapię igłową, kwas hialuronowy nieusieciowany, pielęgnację ujędrniającą — które pomagają skórze zaadaptować się do nowej struktury. Nici i kosmetologia gabinetowa działają razem, nie konkurują.

Najczęstsze błędy pacjentek przy wyborze nici

Pierwszy błąd, który widzę najczęściej, to szukanie najniższej ceny. Pacjentka znajduje gabinet, gdzie nici kosztują 800 zł, i decyduje się bez sprawdzenia kwalifikacji osoby wykonującej. Tymczasem zabieg na niciach to inwazja tkankowa — wkłucie igłą lub kaniulą, przesuwanie włókna pod skórą, napinanie. Powikłania po źle wykonanym zabiegu — asymetria, migracja nici, stan zapalny, blizny — kosztują znacznie więcej niż oszczędność na pierwszej procedurze.

Drugi częsty błąd to oczekiwanie efektu chirurgicznego po zabiegu minimalnie inwazyjnym. Nici liftingujące nie zastąpią face liftingu u pacjentki 65 lat z zaawansowaną grawitacyjną zmianą twarzy. W takich przypadkach szczerze kieruję do chirurga plastycznego — kosmetolog i nici to nie wszystko, co oferuje medycyna estetyczna.

Trzeci błąd dotyczy pielęgnacji po zabiegu. Pacjentki często bagatelizują zalecenia i po 3 dniach wracają do pełnej aktywności, masaży, ćwiczeń na siłowni. Efekt? Nici się przesuwają, tkanka nie ma czasu się zaadaptować, a końcowy rezultat jest rozczarowujący. Dlatego na konsultacji wstępnej zawsze podkreślam, że dwa tygodnie dyscypliny po zabiegu decydują o tym, czy inwestycja 3–8 tysięcy złotych rzeczywiście się opłaci.

Łączenie nici z innymi zabiegami w moim gabinecie

W Beauty Centrum nici są częścią większego planu, nie jednorazowym zabiegiem. Zwykle planuję z pacjentką 12-miesięczny cykl, w którym jedna sesja u lekarza z nićmi splatana jest z zabiegami kosmetologicznymi co 4–6 tygodni. Przed nićmi zwykle robię serię zabiegów poprawiających jakość skóry — mezoterapia igłowa, peelingi medyczne, radiofrekwencja frakcyjna. Po nićach wracamy do pielęgnacji regenerującej i stymulującej kolagen z innych źródeł niż samo włókno pod skórą.

Pacjentki często pytają o łączenie nici z kwasem hialuronowym. Tak, to się robi, ale nie tego samego dnia. W mojej praktyce widzę, że najlepszy efekt daje schemat, w którym lekarz najpierw zakłada nici i czeka 6–8 tygodni, żeby tkanka się ułożyła. Dopiero potem wypełniacz uzupełnia ubytki objętości tam, gdzie są potrzebne — w okolicy policzków, bruzd nosowo-wargowych, kości jarzmowych. Odwrotna kolejność — najpierw kwas, potem nici — komplikuje zabieg nićmi, bo materiał HA zmienia anatomię i wektory napięcia tkanki.

Inna kombinacja, o której pacjentki pytają najczęściej, to nici z toksyną botulinową. Toksyna i nici nie konkurują, działają na różnych poziomach — toksyna rozluźnia mięśnie mimiczne, nici napinają tkankę miękką i pobudzają kolagen. Często lekarz podaje obie procedury w jednej wizycie lub z odstępem 1–2 tygodni. To bezpieczne i daje kompletniejszy efekt odmłodzenia niż którakolwiek z procedur osobno.

Przykłady z konsultacji — kogo kieruję, kogo zatrzymuję

Na konsultacji zwykle pytam pacjentkę, co konkretnie jej przeszkadza w lustrze. Jedna 44-letnia pacjentka przyszła do mnie z przekonaniem, że potrzebuje nici APTOS, bo „wszystkie dziewczyny z pracy tak robią”. Po ocenie skóry okazało się, że opadanie ma minimalne, skóra w dobrej kondycji, a widoczne zmęczenie twarzy wynika z braku snu i odwodnienia. Zaproponowałam jej trzymiesięczny plan pielęgnacji regenerującej i mezoterapię kwasem hialuronowym nieusieciowanym. Po 4 zabiegach wyglądała lepiej niż po niciach — i zaoszczędziła 4 tysiące złotych.

Druga pacjentka, 52 lata, przyszła z zapytaniem o delikatne nici PDO. Po ocenie twarzy widziałam wyraźne opadanie owalu, wektor tkanki mocno skierowany w dół, zmęczoną skórę z przebarwieniami po słońcu. Skierowałam ją do lekarza z rekomendacją na nici APTOS — PDO u niej byłyby stratą pieniędzy, bo tkanka wymagała mocniejszego mechanicznego napięcia. Lekarz potwierdził ocenę, pacjentka wykonała zabieg i po pół roku efekt jest bardzo satysfakcjonujący.

Trzeci przypadek — pacjentka 67 lat z zaawansowanym opadaniem i luźną skórą szyi. Przyszła z marzeniem o niciach, bo „nie chce iść pod nóż”. Powiedziałam jej wprost, że nici u niej nie zadziałają, i skierowałam na konsultację do chirurga plastycznego. To nie była łatwa rozmowa, ale szczerość wobec pacjentki jest częścią mojej pracy. Lepiej stracić klientkę niż wziąć od niej pieniądze za zabieg, który nie zadziała.

Kiedy kierujemy do specjalisty — rola kosmetologa

Moja rola w Beauty Centrum kończy się na konsultacji i edukacji. Jeśli pacjentka po rozmowie decyduje się na nici, kieruję ją do współpracującego lekarza — dermatologa lub chirurga plastycznego z doświadczeniem w nićach. Wybór materiału (PDO, PLLA, APTOS) zawsze pozostaje w gestii lekarza po badaniu palpacyjnym twarzy, ocenie jakości skóry i analizie wektorów opadania.

Po zabiegu u lekarza pacjentka wraca do mnie na pielęgnację. Robię delikatne zabiegi regenerujące, dobieram kosmetyki domowe, monitoruję reakcję skóry. To modelowa współpraca kosmetologa i lekarza — każdy robi to, co do niego należy, a pacjentka otrzymuje pełen cykl opieki. Nie próbuję wykonywać zabiegów, do których nie mam uprawnień, i nie pozwolę, żeby ktokolwiek w moim zespole przekroczył tę granicę.

Które nici dają najdłuższy efekt — PDO, PLLA czy APTOS?

Najdłuższy efekt daje APTOS — materiał rozpuszcza się 12–18 miesięcy, a stymulacja kolagenowa utrzymuje się do 2,5 roku. PLLA działa 18–24 miesiące, PDO około 12–15 miesięcy. Wybór materiału zawsze dobiera lekarz medycyny estetycznej po konsultacji.

Czy kosmetolog może zakładać nici liftingujące?

Nie. Zakładanie nici liftingujących to procedura medyczna wymagająca uprawnień lekarza — najczęściej dermatologa lub chirurga plastycznego. Kosmetolog prowadzi konsultację, edukuje pacjentkę i kieruje do specjalisty, ale nie wykonuje samego zabiegu.

Ile kosztują nici liftingujące w 2026 roku?

Ceny zależą od typu nici i strefy. PDO to przedział 1500–3500 zł, PLLA 2500–4500 zł, APTOS 4000–8000 zł za pełen zabieg twarzy. Zabiegi łączone (np. APTOS + siatka PDO mono) mogą kosztować 8000–12000 zł.

Jak długo trwa rekonwalescencja po założeniu nici?

Obrzęk i siniaki utrzymują się 3–5 dni, pełny okres rekonwalescencji to 7–10 dni. Przez dwa tygodnie obowiązuje zakaz masowania twarzy, snu na boku, intensywnego wysiłku, sauny i basenu. Pełen efekt widoczny po 4–6 tygodniach.

Czy nici zastąpią lifting chirurgiczny?

Nie. Nici liftingujące działają na opadanie umiarkowane — do wieku 50–55 lat przy zachowanej jakości skóry. Przy zaawansowanej grawitacyjnej zmianie twarzy, nadmiarze skóry i głębokich bruzdach efektywniejszy będzie lifting chirurgiczny wykonany przez chirurga plastycznego.

Jakie są główne przeciwwskazania do zabiegu na niciach?

Ciąża i karmienie piersią, czynne choroby autoimmunologiczne, leczenie onkologiczne, zaburzenia krzepnięcia, infekcje aktywne w okolicy zabiegu oraz bardzo cienka skóra, pod którą nici byłyby widoczne. Decyzję o kwalifikacji podejmuje lekarz po wywiadzie medycznym.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *